Koszyk

Twój koszyk jest pusty.

Dokonaj swoich pierwszych zakupów

Lot z niemowlakiem

Właśnie wróciliśmy z naszej pierwszej podróży samolotem z roczną Miśką i postanowiłam podzielić się z Wami  naszymi przeżyciami :) Dowiesz się jak poruszać się po lotnisku, co wziąć oraz kilka praktycznych rad. Przede wszystkim nie ma się czego bać :)

Stres nr 1 - Boje się, że nie opanuję Malucha i ludzie będą się gapić.

Tak, czy siak będą się gapić i co z tego? Pewnie nawet tego nie zauważysz.  Nie znasz tych ludzi i pewnie nigdy ich w życiu więcej nie spotkasz, więc olej :) Do tego nawet gdyby Twoje dziecko cały lot było nieznośnie to i tak Was nie wyproszą ;)  Z kolei nie dziwię się tym niezadowolonym współpasażerom, bo tak samo patrzyłam na dzieci na pokładzie, dopóki nie miałam własnego. Cóż punkt widzenia zależy od punktu siedzenia :)

Stres nr 2 - Boję się, że dziecko będzie płakać cały lot

Jeśli lot trwa 2-4 godziny, istnieje duża szansa, że Twoje Maleństwo prześpi całą podróż. Niemożliwe? Miśka jest antyśpiochem, do tego nie wstrzeliliśmy się z czasem podróży z jej porą drzemki, a jednak w jedną stronę przespała prawie cały lot, a w drugą - połowę :) Sama nie wierzyłam, że tak łatwo zaśnie.

Samolot działa jak gigantyczna suszarka, połączona z odkurzaczem i samochodem. Szum jest jednostajny, dosyć głośny dzięki czemu dziecko bardzo szybko „odpływa”. Dodatkową zaletą tego hałasu jest to, że marudzenie dziecka nie będzie aż tak nieznośne dla otoczenia. 


Rada nr 1 - co wziąć?
  • Ubierz Malucha na cebulkę - myślałam, że będzie zimno, ale w obydwie strony było duszno i gorąco.
  • Zabierz paszporty/dokumenty - wszystko pozostałe da się kupić na miejscu :)
  • Picie dziecka - woda, mleko - bez obaw możesz wnieść na pokład i w takiej ilości jakiej dziecko potrzebuje w czasie podróży. Nie zdziw się jeśli przy kontroli bagażowej obsługa poprosi Cię o skosztowanie napoju dziecka.
  • Weźcie zabawki, które lubi Maluch, ale polecamy nowe, których nie zna i takie, które nie mają zbyt wielu elementów. 
  • Do samolotu możesz wziąć wózek (nie tylko spacerówkę, ale również wielką gondolkę) i fotelik, które będą leciały w luku bagażowym, ale z brzegu, także dostaniecie je od razu gdy wysiądziecie. W większości linii lotniczych jest to bezpłatne - jednak przed lotem upewnij się u swojego przewoźnika.
  • Czemu braliśmy fotelik? Fakt w wypożyczalni samochodowej można go spokojnie wynająć, ale nie mieliśmy zaufania do jego stanu technicznego, dlatego woleliśmy wziąć własny. Jeśli masz wykupione osobne miejsce dla dziecka możesz zabrać fotelik na pokład (fotelik musi spełniać restrykcyjne wymagania m.in mieć 5 punktowe pasy, więc sprawdź to koniecznie przed wylotem).

Rada nr 2 - jeśli masz możliwość - leć biznesem, albo klasą typu premium :)

I to całkiem serio. Jest tam zdecydowanie więcej miejsca, co jest bardzo ważne, bo w trakcie całego lotu niemowlak siedzi na Twoich kolanach. Możesz również dokupić osobne miejsce dla Malucha, ale nie zawsze się to kalkuluje. Dla dziecka powyżej 2 lat trzeba wykupić osobne miejsce siedzące, tak jak dla osoby dorosłej. Robi się luźniej, ale drożej...

Rada nr 3 - poproś o cały rząd dla siebie

Jeśli lecicie we 3 czyli Ty, Partner i dziecko, a do tego samolot ma 3 miejsca w rzędzie to zapytaj przy odbiorze biletów,  czy nie moglibyście mieć całego rzędu dla siebie. Jeśli samolot nie jest pełny powinni pójść Wam na rękę :) Zyskujecie wtedy cenną przestrzeń do zabawy :)


Na lotnisku

Zaleta nr 1 (tak jest jakaś zaleta! :)) - na lotnisku macie pierwszeństwo!

Pierwszeństwo jest w sumie wszędzie - w kolejce po bilety/nadania bagażu, do kontroli bagażowej i przy wejściu na pokład samolotu. Nie jest to bez znaczenia, bo potrafi zaoszczędzić mnóstwo czasu, a nam uratowało życie - w drodze powrotnej najpierw utknęliśmy w korku, potem przegapiliśmy odpowiedni zjazd z autostrady, a na końcu staliśmy w ogromnej kolejce, nie do tego okienka na lotnisku - no comment...


Kontrola bagażowa z dzieckiem

W Warszawie nie ma osobnej kontroli bagażowej dla wózków, ale za to przepuszczają Was "na przełaj" przez te wszystkie cudowne taśmy, dzięki czemu omija się sporo ludzi w kolejce. Teoretycznie przy kontroli pozostali pasażerowie powinni Was przepuścić (Ci bez dzieci i nie-inwalidzi) więc jeśli się spieszycie albo nie chcecie czekać, bo musisz sobie kupić perfumy w super cenie ;) macie prawo skorzystać z tego przywileju. Tylko sprawdź czy czekacie w dobrej kolejce (przy taśmie bedzie znak wózka). W Lizbonie mogliśmy korzystać z osobnej kontroli bagażowej dla wózków, gdzie było o wiele spokojniej i luźniej. 

Sama kontrola wygląda standardowo, a Straż Graniczna jest naprawdę miła i rozumie Wasz stres i zmęczenie. Wszystkie rzeczy kładziesz na taśmie. Pamiętaj żeby złożyć uchwyt fotelika (kubełkowego) do tyłu, bo się nie zmieści w skanerze. Dziecko trzeba wyjąć z wózka i przenieść przez bramkę. A wózek? Tu koniecznie zapytaj. Na Okęciu trzeba go położyć na taśmie gdzie jest skanowany. W Lizbonie - przejeżdżaliśmy z nim (pustym) przez bramkę, a następnie strażnicy sprawdzali go ręcznie.


Przed wejściem do samolotu

Przed wejściem do samolotu zostawiasz wózek i fotelik (chyba, że możesz wziąć go na pokład - patrz wyżej). Jeśli do samolotu podstawiony jest "rękaw" to podjeżdżasz samym wózkiem pod wejście do samolotu, a wózek (ZŁOŻONY) zostawiasz z boku tak, aby współpasażerowie się o niego nie potykali. Jeśli do samolotu podstawione są schody to zostawiasz złożony wózek obok schodów. Po wylądowaniu czekasz chwilę, aż otworzą luk bagażowy i wyjmą Wasze skarby - więc nie biegnij przez całe lotnisko do taśmy, gdzie odbiera się "duże" bagaże tylko spokojnie zaczekaj. 


Dodatkowe udogodnienia na lotnisku

Niektóre lotniska mają plac zabaw dla dzieci i bezpłatne spacerówki - dostępne m.in na Okęciu.


W samolocie

W samolocie jest mega ciasno i niewygodnie. W pierwszą stronę lecieliśmy czymś strasznie małym, w drugą było troszkę luźniej, ale niewiele.

Po zajęciu miejsca dziecko sadzasz na kolanach. Do Twojego pasa przypinasz pas dziecka i jesteście gotowi do lotu :) 

Mina współpasażera, który odkrywa że ma "lucky day" i będzie leciał obok rodzinki z bachorem jest bezcenna :) Po pierwszym szoku, współpasażer odnajduje się w nowej roli i jego pomoc jest nieoceniona :) Zabawi trochę dziecko, poda zabawkę, która spadnie na podłogę, przytrzyma stoliczek z zawartością, które Maluch kopytkami z radością trąca. I wcale nie bedzię się ostentacyjnie gapić, kiedy będziesz karmić piersią.

WAŻNE - zanim wystartujecie przygotuj sobie wszystkie rzeczy pod ręką. Czyli zabawki, picie dla dziecka, czy książkę dla Ciebie (ale nie zakładaj, że uda Ci się cokolwiek przeczytać). Dziecko oprzyj najlepiej na tej ręce, która nie jest dominująca, więc jak Maluch zaśnie będziesz mogła swobodnie jeść, czy poczytać książkę. A jeśli zrobi się zimno i zapomnisz kocyka - poproś stewardessę :)

BARDZO WAŻNE - dzieci nie potrafią dekompresować uszu dlatego przy starcie i lądowaniu należy podawać im picie albo przystawić do piersi. Pamiętaj, że możesz poprosić o podgrzanie mleka na pokładzie samolotu.

W pierwszą stronę Miśka przespała prawie cały lot (co nie oznacza, że było wygodniej). W drugą stronę było weselej, bo pospała połowę lotu, a potem wstąpił w nią mały diabełek, czyli standard - skakała po fotelu i po mamusi, tańczyła, wspinała się na siedzenie, zaglądała do pasażerów z tyłu, z przodu i po bokach. Do każdego się uroczo wdzięczyła. Dlatego najlepiej zająć miejsca z brzegu, przy przejściu - wtedy jedno z Was może wstać, a dziecko można wygodnie posadzić na pustym fotelu i obsypać zabawkami, które radośnie będziecie zbierać po całym pokładzie :) 

Kierując się do toalety na pokładzie widziałam dziecko w wieku Miśki, które siedziało na kolanach taty, nie spało i grzecznie patrzyło się w fotel przed sobą...Zaczęłam się zastanawiać co z nami jest nie tak... po czym kilka rzędów dalej zobaczyłam dosłownie zwisająco-wierzgającego Malca (w tym samym wieku co Miśka), a obok jego siostrę 5-6 latkę z nogami na głowie i mi ulżyło :)


Lot nie jest taki straszny, więc jeśli jest to jeden z powodów, dla którego boicie się podróżować z dzieckiem, to bez obaw da się go przeżyć bez uszczerbku na zdrowiu :) Dla nas podróż samolotem była mniej uciążliwa niż niejedna podróż samochodem.

Ania